Skocz do zawartości
Aby otrzymać pełny dostęp do forum zarejestruj się, a następnie zsynchronizuj swoje konto z kontem w grze.

Project News - Mural bohatera – pamięć o policjancie, który oddał życie za Las Venturas


shvky
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

c4KpqX4.png

zFnyUPg.png

Witajcie, drodzy czytelnicy! Z tej strony Starszy Publicysta @shvky z Redakcji Prasowej Project News.
Witam was w artykule poświęconym muralowi policjanta, który oddał swoje życie za Las Venturas na dzielnicy Pilgrim.

uWLg9l7.png

Na jednej ze ścian we wschodniej części Las Venturas na dzielnicy Pilgrim pojawił się mural przedstawiający funkcjonariusza policji, którego znało całe miasto Las Venturas — oficera Liama Rowleya, człowieka, który jak mówią jego dawni koledzy z komendy, „Nigdy nie cofał się przed niebezpieczeństwem”.

To właśnie na dzielnicy Pilgrim w 1987 roku doszło do bardzo krwawej strzelaniny z gangiem z Los Santos. Uzbrojeni przestępcy od lat starali się rozkręcić w Las Venturas handel narkotykowy na masową skalę. Rowley był jednym z pierwszych funkcjonariuszy, którzy odpowiedzieli na wezwanie od mieszkańców. Według raportów, zanim padł śmiertelny strzał w stronę Liama, zdołał on ewakuować dwóch rannych partnerów.

NK3kexp.png

Dzisiaj, jego podobizna patrzy ze ściany prosto na ulicę, na której oddał swoje życie. Dla wszystkich mieszkańców jest on symbolem odwagi oraz lojalności wobec Las Venturas, które od zalania dziejów balansuje między światłem kasyn a cieniem przestępczości.

LKZ38Vt.png

S: @shvky | A: Kolega Rowleya, Adam.

S: Witaj, byłeś razem z funkcjonariuszem Rowleyem podczas tamtej smutnej akcji, jak zapamiętałeś tamtą przykrą noc?
A: To była noc, która była z pozoru jak każda inna, spokojny patrol okolic, rutynowe kontrole kierujących pojazdami. Aczkolwiek wszystko szybko wymknęło się spod kontroli. Kiedy dotarliśmy na miejsce zgłoszenia, gang już był gotowy na nasz przyjazd. Rowley… mam wrażenie, że w tamtym momencie nie myślał o niczym inny, niż o złapaniu przestępców, zauważył ranne osoby i po prostu ruszył biegiem w ich stronę, jakby strzały nic dla niego nie znaczyły.

S: Wszyscy mówią o nim jako o kimś, kto zawsze był wszędzie pierwszy. To była prawda? Czy legenda zbudowana dopiero po tym fakcie?
A: Żadna legenda… Liam zawsze działał instynktownie, jak zresztą większość z nas, lecz on wyjątkowo, nie była to brawura, zawsze wiedział, co robi i potrafił ocenić sytuację szybciej niż inni funkcjonariusze. Jego główną zasadą było „Nie zostawiamy swoich”. I to był jego kodeks działania. Nigdy nie zostawiał nikogo, nas jako kolegów, czy poszkodowanych, przez co tego wieczoru zapłacił za to najwyższą cenę, jaką tylko mógł.

oDUTtoV.png

S: Co poczułeś, gdy zobaczyłeś namalowany mural, który ma nam przypominać o Rowleyu?
A: Trudno jest mi to opisać, z jednej strony czułem ogromną złość, przez to, że go tu z nami już nie ma, aczkolwiek szybko się to zamieniło w ulgę, że ktoś o nim pamięta i ta pamięć pozostanie jeszcze na długi czas. Pamiętajmy, to nie jest żadna ozdoba, to przypomnienie, że Las Venturas ma swoich bohaterów, nie takich filmowych, prawdziwych!

S: Super, dziękuję ci za udzielenie krótkiego wywiadu.
A: Również dziękuję, do zobaczenia kiedyś.

XGwBbve.png

S: @shvky | L: Malarz, który namalował mural.

S: Witam cię bardzo serdecznie, skąd wziął się pomysł, by namalować Rowleya?
L: Miejsce, w którym się znajdujemy, od lat miało swoją historię. Każdy, kto tędy przechodził, pamiętał, co tu tak naprawdę się wydarzyło, lecz pamięć o Rowleyu zaczynała się powoli rozmywać. Rodzice mi zawsze powtarzali, że bohater żyje tak długo, jak długo go ktoś wspomina. Pomyślałem wtedy, że warto pamiętać o takich bohaterach, jakim jest na przykład Liam.

S: Rozumiem, bardzo mądre wartości wyniosłeś z domu. Jak byś chciał, aby ten mural oddziaływał na przechodniów czy mieszkańców?
L: Chciałem, aby każdy, kto tędy przechodzi, zatrzymał się nawet na kilka sekund, aby nie przechodzili obok tego obojętnie, jakby to była zwykła ściana czy jakieś graffiti gangu. Jego spojrzenie jest skierowane specjalnie prosto na ulicę, aby pokazywało miejsce, gdzie zginął. To miało sprawiać wrażenie, że nadal on pilnuje tej ulicy.

S: Czy praca nad muralem, była dla ciebie czymś osobistym?
L: Tak. Mimo to, że nie znałem go osobiście, to znam ludzi, którzy go znali. Słyszałem wiele historii, w których opisywano go jako bohatera, ale nie takiego z komiksu, to był po prostu człowiek, który miał wielu przyjaciół, obowiązki oraz odwagę, która go w końcu zgubiła… Malując ten mural, miałem wrażenie, jakbym oddawał szacunek nie tylko Rowleyowi, ale wszystkim, którzy robią swoje, choć nikt ich za to nie oklaskuje.

S: Czy przechodząc przy tym muralu, odczuwasz jakieś emocje?
L: Tak, praktycznie codziennie tędy przechodzę w drodze do pracy. Zawsze się zatrzymuje przy nim na kilka minut, nawet gdy jestem już grubo spóźniony.

z04KTmA.png

S: Z jakimi reakcjami przechodniów się spotkałeś w tym miejscu?
L: W zasadzie z wieloma, niektórzy zatrzymywali się na chwilę, inni zatem stali dość długo i patrzyli. Jedna kobieta przyniosła mi nawet podczas malowania butelkę wody i powiedziała wtedy, coś w stylu: „Rowley kiedyś pomógł jej synowi wyjść z problemów”. Wtedy zrozumiałem, że to, co robię, jest naprawdę potrzebne dla społeczeństwa.

S: Planujesz stworzyć więcej prac związanych z historią Las Venturas?
L: Jeżeli pojawi się warta tego historia, oczywiście, że tak. Nie maluję zwykłych losowych graffiti, które mają ozdabiać ściany. Maluję, po to, aby mówić o ludziach, którzy zostawili po sobie ślad. Tutaj to było oczywiste, może kiedyś znów będzie.

XGwBbve.png

S: @shvky | M: Maria, sąsiadka Rowleya

S: Pani Mario, podobno znała Pani oficera Rowleya, ma Pani jakieś wspomnienia związane z nim?
M: Tak, oczywiście, znałam go osobiście. Mieszkał parę ulic dalej, często widywałam go rano w piekarni w drodze na służbę. Nie był on zwykłym funkcjonariuszem, który nosił mundur tylko dla pokazania. On traktował to jako swój obowiązek wobec obywateli, których widywał na co dzień. Był spokojnym, opanowanym człowiekiem, który zawsze potrafił znaleźć chwilę na rozmowę. Nawet gdy miał bardzo ciężki dzień, potrafił się zatrzymać i zapytać jak się trzymasz.

S: Jak Pani zareagowała na informację o jego śmierci?
M: Pamiętam, jakby to było wczoraj… Sąsiadka zapukała do drzwi i mi o wszystkim opowiedziała, świat wtedy jakby na chwilę przestał się ruszać. To było strasznie niesprawiedliwe, człowiek, który dawał tyle z siebie innym, że to głowa mała, nagle zniknął, tak na zawsze… W tej dzielnicy bardzo długo po tej sytuacji był spokój, jakby każdy czuł, że coś ważnego, a raczej ktoś został zabrany.

tBW2DjQ.png

S: Co dziś Pani czuje, patrząc na ten piękny mural?
M: Za każdym razem, kiedy tamtędy przechodzę, staram się zapalić, chociaż mały znicz ku pamięci naszego bohatera. To nie jest tylko zwykły malunek, to przypomnienie, że ktoś tutaj stanął między nami a czymś naprawdę zły. I zrobił to dlatego, że wierzył w to miasto bardziej, niż niejeden z nas. Cieszę się, że ktoś postanowił o nim przypomnieć naszemu miastu, malując ten mural.

S: Czy pamięta Pani moment, kiedy zobaczyła mural po raz pierwszy?
M: Tak, sąsiadka przyszła mi powiedzieć, od razu pobiegłam na to miejsce ile sił w nogach. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Kiedy stanęłam przed nim i zobaczyłam jego twarz, całe moje ciało obeszły dreszcze, zrobiło mi się ciężko, ale w dobry sposób, tak jakby ktoś przywrócił go na chwilę do nas. To było jak spotkanie, na które czekałam latami.

S: Jak Pani myśli, czy młodzi mieszkańcy, którzy nie pamiętają tamtych wydarzeń, też zrozumieją znaczenie tego muralu?
M: Myślę, że jak najbardziej. Dzieci oraz młodzież mają dobre intencje. Widzą, kiedy coś jest dla ludzi ważniejsze, a kiedy mniej. Kilka razy widziałam nawet wycieczki szkolne zatrzymujące się w tym miejscu i nauczycielki tłumaczące, kim był Rowley. I to jest piękne: pamięć przekazywana z pokolenia na pokolenie.

S: Gdyby mogła Pani powiedzieć mu jedną rzecz, co by to było?
M: Podziękowałabym, za to, że po prostu z nami tutaj był. Zrobił to, czego nikt od niego nie wymagał. Dodałabym również, że nie zapomnieliśmy i nie zapomnimy.

KsDF6Sj.png

Mural na Pilgrim nie jest tylko zwykłym obrazem na ścianie. To wspomnienie człowieka, a raczej kawałka społeczności tej dzielnicy Las Venturas, który postawił bezpieczeństwo innych, ponad własne życie. Jest to historia opowiadana na nowo, każdego dnia przez tych, którzy pamiętają dla tych, którzy dopiero poznają jego imię. W mieście, zazwyczaj pędzimy zbyt szybko, aby zatrzymać się na, choć chwilę i pomyśleć, aczkolwiek ten mural zmusza do pauzy, do spojrzenia oraz do refleksji. Oficer Rowley może i nie wróci na ulice Las Venturas, lecz pozostaje z nami w inny sposób — w pamięci czy też rozmowach oraz w cieniu tej ściany, pod którą codziennie przechodzą ludzie, wspominając tego cudownego człowieka.

Zachęcam oczywiście do zapoznania się z innymi materiałami Redakcji Prasowej Project News.

8eybfgF.png

Dla Redakcji Prasowej Project News: 

VSnltcG.pngMIUEBgA.png

 

Edytowane przez MrBeast
  • Super 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Siema! Jako, że odwiedziłeś/aś naszą stronę jesteśmy zmuszeni poinformować Ciebie o tym jak wykorzystujemy i przetwarzamy Twoje dane osobowe. Prosimy Ciebie o zapoznanie się z tym linkiem: Polityka prywatności. Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.