Chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na temat obecnego kierunku, w którym zmierzają audycje Somandiego. Niestety, to co serwuje nam ten pan, dawno przestało mieć cokolwiek wspólnego z kulturą muzyczną, a nawet z jakimkolwiek nawet prymitywnym rzemiosłem djskim.
Co on właściwie sobą reprezentuje w ostatnich chwilach:
Agresywna selekcja: Puszczanie utworów typu hardstyle - oczywiscie tych wioskowo-remizowo-polskich, w których warstwa muzyczna ginie pod jednostajnym basem uderzającym co 0,1 sekundy, jest po prostu męczące. Radio powinno oferować jakąś dynamikę, tymczasem dostajemy ścianę dźwięku, która brzmi jak awaria sprzętu, a nie przemyślany set.
Brak umiejętności technicznych: Zabawa tempem i przyspieszanie utworów „na siłę” kompletnie mu nie wychodzi. Zamiast płynnych przejść i budowania klimatu, mamy do czynienia z chaosem, który obraża uszy każdego, kto ma choć minimalne poczucie rytmu.
Targetowanie „pod chlew”: Odnosi się wrażenie, że audycja przestała być kierowana do normalnych słuchaczy, a stała się dedykowana wyłącznie najbardziej prymitywnej grupie odbiorców. To muzyka pod remizę, która promuje hałas zamiast jakości.
Brak klasy i arogancja: Najbardziej uderzające jest jednak zachowanie prezentera wobec słuchaczy. Wyśmiewanie konstruktywnej krytyki na forum świadczy o ogromnych kompleksach i braku profesjonalizmu. Prawdziwy radiowiec potrafi przyjąć feedback, a nie drwić z ludzi którzy chcą podzielić się swoją opinią.
Intro „odstraszacz”: Oprawa dźwiękowa wejścia prezentera jest tak agresywna i nieprzyjemna, że wywołuje natychmiastowy odruch przełączenia kanału. To „przeszywanie umysłu” jest po prostu fizycznie męczące.
Podsumowanie
Obecnie sytuacja wygląda tak: słyszę ten charakterystyczny jazgot, niesamowite i epickie intro, rozpoznaję głos prowadzącego i natychmiast przełączam stację. Szkoda czasu na psucie sobie mózgu tym syfem.
Pozdrawiam oraz dodaje grafikę dla lepszej wizualizacji tego co pragnąłem przekazać wyrażając swoją opinię.