Na początku chcę jasno zaznaczyć, że moja reakcja w sprawie powrotu funkcjonariusza Gravesa nie wynikała z żadnych prywatnych sympatii, antypatii ani chęci faworyzowania kogokolwiek. Zareagowałem wyłącznie na podstawie informacji, które otrzymałem, oraz realnego poruszenia, jakie ta sytuacja wywołała wśród funkcjonariuszy SAPD.
Krótko po ogłoszeniu jego powrotu dostałem informacje od dwóch funkcjonariuszy, którzy mieli poważne wątpliwości co do zasadności przywrócenia Gravesa bezpośrednio do dywizji FTO. Jak później się okazało, te wątpliwości nie były bezpodstawne.
W momencie otrzymania tej informacji byłem dostępny, więc od razu zweryfikowałem wskazane kwestie. Sprawdziłem datę odejścia z frakcji, datę odejścia z dywizji, datę powrotu oraz moment przywrócenia do FTO. Były to informacje, do których miałem szybki dostęp, więc ich potwierdzenie nie wymagało długiego postępowania.
Moja reakcja była szybka - podobnie jak miało to miejsce w przypadku decyzji personalnych podejmowanych bezpośrednio po objęciu stanowiska zarządczego w dywizji przez Banana. Warto przypomnieć, że zaledwie po 10 minutach od jego dołączeniu na stanowisko Zastępcy FTO Commandera doszło do przywrócenia Gravesa na stanowisko szkoleniowca. Skoro w tamtej sytuacji tempo działania nie budziło zastrzeżeń, trudno uznać, że moja równie szybka reakcja - oparta na sprawdzeniu faktów - stanowi przejaw jakichkolwiek podwójnych standardów.
Sprawa była formalnie jasna i nie wymagała szerokich konsultacji. Nie mieliśmy tu do czynienia ze skomplikowanym sporem personalnym, lecz z prostą weryfikacją ciągłości służby oraz zasadności natychmiastowego przywrócenia do funkcji szkoleniowej. Stan faktyczny dało się ustalić w oparciu o dostępne dane.
Odnosząc się do zarzutu „pogorszenia warunków powrotu” - nie doszło do ich pogorszenia, a jedynie do ich uregulowania i znormalizowania zgodnie z obowiązującymi standardami. Trudno zaakceptować sytuację, w której funkcjonariusz opuszcza frakcję na kilka miesięcy, a następnie po kilku dniach od powrotu otrzymuje funkcję szkoleniowca, niezależnie od deklarowanych umiejętności miękkich. Stanowisko szkoleniowca to realna odpowiedzialność za poziom merytoryczny oraz przygotowanie przyszłych funkcjonariuszy. Wymaga ono nie tylko kompetencji interpersonalnych, ale także ciągłości służby, aktualnej znajomości procedur oraz zaufania środowiska. Przyznanie tej funkcji osobie wracającej po dłuższej nieobecności, bez żadnego okresu weryfikacyjnego, było w mojej ocenie decyzją nierozsądną i niesprawiedliwą wobec osób, które na tę funkcję pracują w sposób ciągły.